Globalny rynek agentów AI znajduje się w fazie gwałtownej ekspansji. Według danych Grand View Research, jego wartość w 2026 roku osiągnie 10,9 miliarda dolarów, by do 2033 roku wzrosnąć do poziomu 182,9 miliarda dolarów. Kluczowym katalizatorem tej dynamiki staje się antropomorfizacja technologii. Nadawanie botom imion oraz cech ludzkich ma na celu nie tylko oswojenie użytkowników z nowymi rozwiązaniami, ale przede wszystkim zwiększenie poziomu ich akceptacji i zaangażowania.

Fundamentem strategii uczłowieczania systemów AI są twarde dane psychologiczne, które bezpośrednio przekładają się na efektywność biznesową. Badania opublikowane w „Future Business Journal” wskazują, że nadawanie botom ludzkich cech realnie przyspiesza decyzje zakupowe klientów, pod warunkiem ich aktywnego zaangażowania w interakcję. Potwierdzają to również analizy firmy NVIDIA – realistyczne awatary, dysponujące odpowiednią ekspresją emocjonalną, budują znacznie silniejsze relacje z użytkownikami niż standardowe, bezimienne interfejsy tekstowe.

Pułapka luki oczekiwań w automatyzacji

Wprowadzenie person takich jak Max, Alicja czy Ania do centrów obsługi ma obniżyć bariery lękowe i zmienić postrzeganie sztucznej inteligencji z „bezdusznego narzędzia” na pomocnego członka zespołu. Eksperci ostrzegają jednak przed bezkrytycznym stosowaniem tej taktyki. Krzysztof Lewiński, CEO Armatis Polska, zwraca uwagę na zjawisko, które może uderzyć w stabilność operacyjną działów Customer Care.

- To podejście niesie ze sobą ryzyko tzw. luki oczekiwań. Kiedy AI brzmi i wygląda jak człowiek, użytkownicy podświadomie zakładają, że będzie ona posiadać ludzką zdolność rozumowania. Gdy tak się nie dzieje, zaufanie do marki spada gwałtowniej niż w przypadku kontaktu z neutralnym automatem – wyjaśnia Krzysztof Lewiński.

Według szefa Armatis Polska, kluczem do sukcesu jest inteligentna automatyzacja. Jej celem nie powinno być całkowite zastąpienie człowieka, lecz uproszczenie powtarzalnych procesów, co pozwala doradcom skupić się na zadaniach wymagających wysokiej inteligencji emocjonalnej. Humanizacja AI, choć poprawia zaufanie w krótkim terminie, bez zachowania pełnej przejrzystości i łatwego dostępu do personelu medycznego, może prowadzić do kryzysu wizerunkowego w momencie napotkania barier technologicznych.

Transparentność jako priorytet operacyjny

Skuteczne zarządzanie doświadczeniem klienta w dobie AI wymaga przesunięcia akcentu z estetyki na funkcjonalność i etykę komunikacji. Budowanie relacji z użytkownikiem musi opierać się na jasnych zasadach, gdzie „atrakcyjna maska” bota nie przesłania jego technicznego charakteru. Niezbędne jest wdrożenie mechanizmów chroniących klienta przed frustracją wynikającą z zapętlenia algorytmu.

- Firmy powinny budować tę relację przede wszystkim na transparentności i skuteczności, a nie tylko na atrakcyjnej masce. Użytkownik od pierwszej sekundy musi mieć pewność, z kim rozmawia – sympatyczna Ania nie może udawać człowieka, lecz powinna jasno komunikować swoją rolę jako asystenta AI. Równie ważny jest aktywny przycisk bezpieczeństwa, czyli gwarancja błyskawicznego przejścia do żywego konsultanta w dowolnym momencie rozmowy, co zapobiega frustracji i uwięzieniu klienta w pętli algorytmu – tłumaczy ekspert Armatis.

Funkcja ponad personą

W strategii Customer Experience priorytetem pozostaje skuteczność operacyjna. Nawet najbardziej zaawansowany technologicznie awatar nie zrekompensuje braku kompetencji bota w rozwiązywaniu problemów technicznych czy reklamacyjnych. Krzysztof Lewiński podkreśla, że niezbędne jest nieustanne monitorowanie wskaźników satysfakcji oraz precyzyjna kalibracja reakcji AI. Tylko takie podejście pozwala uniknąć sytuacji, w której klient czuje się manipulowany lub ignorowany przez system, co jest kluczowe dla zachowania długofalowej lojalności w cyfrowym świecie.