Komisja Europejska po dochodzeniach w sprawie X i TikToka wzięła się po raz pierwszy za dużą platformę handlową AliExpress. Gigantowi z Chin grozi kara w wysokości 6% światowego rocznego obrotu.

Kłopoty AliExpress

Jak czytamy z komunikatu prasowego, Komisja podejrzewa, że AliExpress narusza zasady DSA w obszarze zarządzania ryzykiem i jego ograniczeniem. Chińskiemu gigantowi handlowemu zarzuca się moderowanie treści, wewnętrzny mechanizm rozpatrywania skarg, brakiem przejrzystości systemów reklamowych i rekomendacyjnych.

Na czwartkowej odprawie dla dziennikarzy Komisja stwierdziła, że obawy związane z AliExpress dotyczą takich obszarów jak: dystrybucja pornografii oraz leków i żywności. Mogą być na nie narażone dzieci, gdyż żadne przepisy wewnętrzne serwisu nie gwarantują bezpieczeństwa nieletnim.

Dodatkowo program partnerski dla influencerów według komisji budzi wątpliwości. Także część sprzedawanych produktów na platformie może być według podmiotu niebezpiecznych, a wykorzystanie ich może się wiązać z ryzykiem.

Łącznie platformie AliExpress grozi naruszenie aż 10 artykułów (art. 16, 20, 26, 27, 30, 34, 35, 38, 39, 40)

Śledztwo w sprawie platformy skomentowała także spółka-matka Alibaba, która stwierdza, że nie ma nic sobie do zarzucenia. - Szanujemy wszystkie obowiązujące zasady i przepisy na rynkach, na których działamy. Jako VLOP współpracowaliśmy z odpowiednimi władzami i będziemy nadal współpracować z nimi w celu upewnienia się, że przestrzegamy obowiązujących standardów. Będziemy nadal zapewniać, że będziemy w stanie spełnić wymagania DSA. AliExpress zobowiązuje się do stworzenia bezpiecznego i zgodnego rynku dla wszystkich konsumentów.