Internet przestał być bezpieczną przestrzenią wymiany informacji. Stał się poligonem doświadczalnym, gdzie korporacje testują granice naszej percepcji, a sztuczna inteligencja uczy się, jak skutecznie opróżniać nasze portfele. Statystyki są bezlitosne: ryzyko problemów przy zakupach online jest aż o 60 proc. wyższe niż w świecie realnym. Czy Bruksela zdąży z odsieczą, zanim manipulacja stanie się nieodwracalnym standardem?

Wchodząc do sieci, wkraczasz na terytorium wroga. To nie jest przesada – to wniosek płynący z twardych danych Komisji Europejskiej. Aż 93 proc. kupujących online czuje na plecach oddech algorytmów śledzących każdy ich ruch, obawiając się o swoje dane i manipulację reklamową. Żyjemy w czasach, w których granica między prawdą a marketingową fikcją została z zatrważającą precyzją zatarta.

W odpowiedzi na tę patologię rynku, Komisja Europejska pracuje nad Aktem o sprawiedliwości cyfrowej (Digital Fairness Act – DFA). Dokument ma zostać przedstawiony w 2026 roku. Pytanie brzmi: czy nie będzie za późno?

Luka, w którą wpadliśmy wszyscy

Obecne prawo jest bezradne wobec technologii jutra. Przepisy, które miały nas chronić, powstały w erze, gdy największym zagrożeniem był nieuczciwy sprzedawca na aukcji, a nie zaawansowany model AI podszywający się pod człowieka.

– Akt o sprawiedliwości cyfrowej ma się zająć lukami w obecnym ustawodawstwie, które powstało, zanim pojawiły się obecne technologie. Jest to więc aktualizacja prawa, która ma przeciwdziałać wprowadzającym w błąd praktykom firm – wyjaśnia Marco Pierani, dyrektor ds. public affairs i relacji z mediami w Euroconsumers.

Ekspert podkreśla, że nie chodzi o biurokrację, ale o łatane dziurawego systemu: – Podkreślamy, że nie chodzi o tworzenie nowych przepisów dla samej regulacji, tylko o konieczność wypełnienia luk w obecnym ustawodawstwie oraz równoległego zapewnienia skuteczniejszego egzekwowania obowiązujących przepisów.

Ciemne wzorce i pułapka subskrypcji

Firmy technologiczne do perfekcji opanowały tzw. dark patterns (ciemne wzorce) – interfejsy zaprojektowane tak, by oszukać ludzki mózg. Klikasz, bo przycisk był większy. Zgadzasz się, bo odmowa była ukryta.

Szczególnie niebezpieczne są modele subskrypcyjne. To cyfrowe wnyki. – Przykładowo bardzo łatwo jest zasubskrybować jakąś usługę, ale wypisanie się z niej bywa znacznie bardziej skomplikowane – alarmuje Marco Pierani.

Do tego dochodzi plaga fałszywych opinii (66 proc. konsumentów miało z nimi styczność) i iluzorycznych promocji (61 proc.). Internet stał się miejscem, gdzie połowa z nas (45 proc.) w ostatnim roku otarła się o próbę oszustwa.

Influencer czy słup reklamowy? AI czy człowiek?

Kolejnym frontem walki o nasze umysły są media społecznościowe. Konsumenci toną w morzu treści, nie potrafiąc odróżnić szczerej rekomendacji od opłaconego kłamstwa.

– Przeciętny konsument nie zawsze jest w stanie rozpoznać, czy ma do czynienia ze zwykłą, prywatną rekomendacją, czy z reklamą. Kolejnym obszarem, którym może się zająć DFA, jest ustalenie, kiedy wykorzystano sztuczną inteligencję – punktuje ekspert Euroconsumers.

Bez jasnych oznaczeń, stajemy się bezbronni wobec maszyn generujących treści, które udają ludzkie emocje tylko po to, by sprzedać produkt.

Dzieci na celowniku algorytmów

Najbardziej przerażający aspekt tej cyfrowej dżungli dotyczy jednak naszych dzieci. Młodzi ludzie, spędzający życie w sieci, są cynicznie profilowani i targetowani. Badania Euroconsumers wśród nastolatków (12–17 lat) są alarmujące: 43 proc. z nich przyznaje, że przez reklamy kupuje więcej, niż potrzebuje. Co gorsza, niemal połowa nie zdaje sobie sprawy, że to algorytm steruje tym, co widzą.

– Kluczowa jest przejrzystość i ochrona małoletnich. To powinno się znaleźć w ramach aktu o sprawiedliwości cyfrowej – ocenia stanowczo Marco Pierani.

Wyścig z czasem

DFA ma wymusić transparentność. Użytkownik ma wiedzieć: czy to reklama? Czy to bot? Czy cena jest prawdziwa?

– Koncepcja sprawiedliwości odnosi się do stworzenia lepiej funkcjonującego rynku, który (...) wymusza na przedsiębiorcach przejrzystsze praktyki. Obecnie firmy stosują wiele działań, które są nieprzejrzyste i trudne do zrozumienia dla przeciętnego konsumenta – podsumowuje Pierani.

Projekt aktu zobaczymy dopiero w 2026 roku. Do tego czasu, każdego dnia, miliony Polaków będą podejmować decyzje zakupowe oparte na manipulacji, fałszu i podstępnych algorytmach. Cyfrowa sprawiedliwość nadchodzi, ale dla wielu portfeli może nadejść zbyt późno.

Źródło: Newseria Biznes / opr. wł.