Od 6 marca obowiązuje DMA - Digital Markets Act (akt o rynkach cyfrowych), czyli rozporządzenie, które ma ograniczyć monopol największych gigantów cyfrowych na terenie Unii Europejskiej. Co prawda początki przepisów prawnych sięgają 2020 roku, kiedy to w dobie Pandemii problem zaczął się pogłębiać, a sam akt wszedł w życie już w 2022 roku. Jednak od kilku dni on obowiązuje w pełni, mając na celu przynieść korzyści mniejszym przedsiębiorstwom. Przyjrzyjmy się w jaki sposób DMA ma pomóc w uczciwej konkurencji.

Geneza problemu na rynku cyfrowym

Akt o rynkach cyfrowych można nazwać potocznie "specustawą" gdyż nie dotyczy ona wszystkich przedsiębiorstw. Dotyczy ona tzw. "strażników dostępu" Jak dowiemy się z oficjalnej strony Rady Unii Europejskiej muszą one spełnić szereg warunków. Wśród nich jest m. in.: wymóg obrotu w wysokości 7,5 mld euro, liczba użytkowników w postaci 45 milionów, czy szacowaną kapitalizację na 75 milionów dolarów. Oznacza to, że w zasadzie ledwie 6 "strażników dostępu" w postaci: Alphabet'u, Microsoft'a, Apple'a, ByteDance'a, Meta, Amazon'a. Oczywiście w przyszłości liczba ta może się zwiększyć, a wśród kandydatów należy wymienić chociażby platformę "X" Elona Musk'a. Firmy te wykorzystują swoją pozycję na rynku, promując w pierwszej kolejności własne rozwiązania. Zdaniem komisarzy unijnych nie odbywa się to jednak drogą rynkową, a zwyczajnie zmniejsza to możliwości przebicia mniejszych rywali.

Co ma zmienić Digital Markets Act dla użytkownika?

W teorii od marca będziemy widzieć coraz więcej zewnętrznych odnośników na najpopularniejszych serwisach społecznościowych. Przykładowo sprzedawcy będą mogli bezpośrednio załączyć swoją stronę internetową, gdzie będą mogli kupić produkt/usługę np. taniej. Co więcej ma nastąpić synchronizacja komunikatorów internetowych. Użytkownicy będą mogli się komunikować z również z osobami posiadającymi konto w innych, konkurencyjnych aplikacjach. Istotną kwestią jest również ochrona prywatności użytkowników. Największe korporacje jak Meta - posiada zarówno facebook'a i whatsapp'a. Jak podaje serwis KomputerŚwiat: "od teraz spółka Marka Zuckerberga nie będzie mogła przetwarzać informacji uzyskanych z WhatsAppa (komunikatora), by wzmocnić tym Facebooka czy Instagrama (serwisy społecznościowe)".

Korzyści dla użytkowników i mniejszych firm

Wśród największych korzyści wymienia się przede wszystkim konkurencyjność. Rynek nie będzie blokowany przez "strażników dostępu" i pozwoli to w teorii rozwinąć skrzydła małym startup'om, a klienci otrzymają więcej funkcji. Dodatkowo z czasem rozwiązania te powinny przynieść większy komfort dla użytkowników podczas korzystania z popularnych platform i więcej funkcji. Może to doprowadzić do rozkwitu nowych platform społecznościowych i sprzedażowych. Oczywiście z drugiej strony dyrektywa spowolni rozwój największym platformom, jednak jest to zgodne z praktyką antymonopolową. Unia Europejska od lat szuka sposobu na utemperowanie największych korporacji, które swoimi rozmiarami wyprzedzają niejedną światową gospodarkę. Z pewnością obecne rozwiązanie jest lepsze, niż np. celowe pokazowe podzielenie jakiegoś monopolisty. Odbyłoby to się ze szkodą dla biznesu jak i użytkowników.