Współczesna rzeczywistość to jest nieustający wyścig. Państwa rywalizują ze sobą na wielu płaszczyznach. Batalia odbywa się w zakresie transformacji energetycznej, zrównoważonego rozwoju i wyścigu zbrojeń w obliczu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Niewątpliwie coraz większą rolę zaczyna odgrywać sztuczna inteligencja. Spółki inwestują w sztuczną inteligencję, licząc na wymierne korzyści w przyszłości. Co jednak powinny zrobić poszczególne rządy - szczególnie w państwach, które nie posiadają gigantów technologicznych?

Największe światowe potęgi jak np. Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Wielka Brytania czy Japonia nie muszą martwić się, że ich gospodarka prześpi erę sztucznej inteligencji. Wynika to z faktu, że państwa te dysponują ogromną ilością prywatnych spółek technologicznych. Jak dobrze wiemy kapitał ma narodowość i będzie wspierać w pierwszej kolejności swój macierzysty kraj.

Dlaczego warto?

W krajach takich jak Polska nie ma faktycznych potentatów nowych technologii, których innowacyjne rozwiązania mogłyby być tzw. gamechangerem w dzisiejszej ewolucji cyfrowej. Oczywiście istnieją spółki, które wprowadzają nowatorskie rozwiązania nawet w skali globalnej (głównie z rynku NewConnect) - jednak zawdzięczają to możliwościom wytworzonym na licencji państw zachodnich. Zasadne wydaje się zatem, żeby rząd przeznaczył część budżetu państwa na rozwój badań nad sztuczną inteligencją. W przyszłości AI mogłoby być wykorzystywane do typowo urzędowych procedur, redukując znacząco koszty utrzymania administracji publicznej. Wiele procesów mogłoby zostać zautomatyzowanych, rozpatrywanie wniosków (z nielicznymi wyjątkami) mogłoby w całości być nadzorowane przez sztuczną inteligencję. Oznaczałoby to w zasadzie oszczędzanie pieniędzy i czasu przez państwo. Zatrudnieni urzędnicy mogliby z czasem znajdować zatrudnienie w sektorze prywatnym i pobudzać tym samym gospodarkę. Również w czysto teoretycznym podejściu doprowadziłoby to do wyeliminowania problemów takich jak korupcja czy nepotyzm w administracji publicznej.

Dlaczego nie warto?

Większość krajów jawi się jako gospodarka rynkowa albo społeczna gospodarka rynkowa. Zwolennicy tych teorii zakładają wyraźne rozdzielenie sektora państwowego od prywatnego. Państwo powinno wspierać obywateli i przedsiębiorców poprzez interweniowanie w gospodarkę ale tylko i wyłącznie w celu wyrównywania szans i eliminowaniu patologii w życiu publicznym. Zatem jego rolą nadrzędną powinno być wspomaganie, a nie zaś przejmowanie inicjatywy w całości. W takiej koncepcji bardziej zasadne byłoby wspieranie prywatnych podmiotów za pomocą bezpośrednich dotacji czy zachętami do inwestowania w obszar sztucznej inteligencji. Jednak państwo w tym wypadku nie powinno inicjować własnych zespołów badawczych, komisji i dodatkowych ministerstw. Wynika to z faktu iż jeśli państwo gdzieś rozpoczyna działania to z reguły są one nieefektywne.