Krajobraz cyberbezpieczeństwa ulega dynamicznym zmianom, a rok 2026 stawia przed firmami bezprecedensowe wyzwania. Z najnowszego raportu Capgemini Research Institute wynika, że aż 97 proc. organizacji odnotowało incydenty bezpieczeństwa, w których wykorzystano generatywną sztuczną inteligencję (Gen AI). Skala problemu jest ogromna – połowa badanych podmiotów w ciągu ostatnich trzech lat poniosła straty przekraczające 50 milionów dolarów w wyniku naruszeń systemów obronnych.
Dane płynące z rynku są alarmujące, zwłaszcza dla polskich przedsiębiorstw. Według statystyk firmy ESET, Polska zajmuje niechlubne trzecie miejsce na świecie pod względem liczby wykrytych ataków typu ransomware. Metody hakerów ewoluują, a dominującą taktyką staje się tzw. double extortion. Przestępcy nie tylko szyfrują dane, paraliżując działanie firmy, ale grożą również ich upublicznieniem lub sprzedażą konkurencji. W takim scenariuszu posiadanie samej kopii zapasowej przestaje być wystarczającym zabezpieczeniem przed szkodami wizerunkowymi i prawnymi.
Katalizatorem zmian w świecie cyberprzestępczości stał się gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji. Narzędzia, które miały wspierać biznes, stały się potężnym orężem w rękach atakujących. Incydenty z wykorzystaniem Gen AI zgłasza niemal każda badana organizacja, a straty finansowe wynikające z użycia deepfake’ów poniosło już 43 proc. firm. Tymczasem świadomość zagrożeń wciąż jest niska – zaledwie 42 proc. polskich pracowników potrafi zdefiniować, czym jest deepfake.
- Ewolucja krajobrazu zagrożeń napędzana jest przede wszystkim przez gwałtowny wzrost wykorzystania AI i Gen AI przez grupy cyberprzestępcze. Technologie te znacząco zwiększają skalę i efektywność ataków, a jednocześnie zmieniają charakter zagrożeń. Gen AI obniża próg wejścia dla osób atakujących, umożliwiając nawet mniej doświadczonym użytkownikom tworzenie złośliwego oprogramowania, prowadzenie wysoce przekonujących kampanii phishingowych oraz generowanie deepfake’ów wykorzystywanych w oszustwach finansowych – podkreśla Marko Mrđan, Strategy & Transformation Senior Consultant w Capgemini Invent.
W obliczu zautomatyzowanych ataków, takich jak rekordowy DDoS na platformę Microsoft Azure z października 2025 roku, w którym wykorzystano ponad pół miliona adresów IP, kluczowa staje się budowa odporności organizacyjnej. Eksperci wskazują, że jednym z fundamentów nowoczesnej strategii obronnej powinna być segmentacja sieci. Odpowiednia architektura sprawia, że przełamanie jednego zabezpieczenia nie musi oznaczać kompromitacji całej infrastruktury IT.
- Segmentacja ogranicza możliwość przemieszczania się atakującego po sieci i utrudnia przejęcie kontroli nad kluczowymi systemami. W praktyce oznacza to oddzielenie systemów o różnym poziomie krytyczności, stosowanie odrębnych polityk dostępu dla poszczególnych segmentów oraz ciągłe monitorowanie ruchu między nimi. W środowisku, w którym botnety i automatyczne narzędzia atakujące potrafią rozszerzać infekcję z niespotykaną wcześniej szybkością, segmentacja staje się jednym z najważniejszych mechanizmów spowalniających i izolujących ataki – zauważa Michał Pakuła, Director, Head of Business Technology Advisory w Capgemini Invent.
Równie istotnym elementem strategii na rok 2026 jest weryfikacja procesów odzyskiwania danych. Samo tworzenie backupów to dziś jedynie punkt wyjścia. Prawdziwym testem dla organizacji jest zdolność do szybkiego przywrócenia ciągłości działania usług i aplikacji zgodnie z priorytetami biznesowymi. Niestety, w wielu firmach brak regularnych testów odtworzeniowych sprawia, że w godzinie próby procedury okazują się nieskuteczne, co drastycznie wydłuża czas przestoju.
- Dopiero testy potwierdzają, czy kopie zapasowe działają, procedury są realistyczne, a zespół wie, jakie działania wykonać w przypadku kryzysu. W wielu firmach to właśnie brak pełnych testów odtworzeniowych powoduje, że backupy okazują się nieskuteczne, a szacowany czas przestoju drastycznie się wydłuża. Regularne symulacje, także te prowadzone z użyciem AI i narzędzi automatyzujących, pozwalają sprawdzić, jak organizacja radzi sobie w scenariuszu utraty danych, zaszyfrowania systemów czy zakłócenia usług – wyjaśnia Maciej Michta, Strategy & Transformation Managing Consultant w Capgemini Invent.
Specjaliści są zgodni, że technologia to nie wszystko. Niezbędnym uzupełnieniem architektury bezpieczeństwa jest czynnik ludzki oraz sformalizowane procedury. Szkolenia pracowników muszą wykraczać poza podstawy i obejmować realne scenariusze, takie jak rozpoznawanie deepfake’ów czy zaawansowanego phishingu. Całość powinna być spięta przetestowanym planem reagowania na incydenty (Incident Response Plan), który precyzyjnie określa role, kanały komunikacji oraz ścieżki decyzyjne w momencie kryzysu. Tylko połączenie technologii, procesów i kompetencji zespołu pozwala na skuteczną obronę w erze sztucznej inteligencji.



