Unijna reforma praw pasażerów wchodzi w decydującą fazę. Ministrowie transportu państw UE i Parlament Europejski spierają się o kluczowe szczegóły, lecz oba gremium podkreślają jedno: to konsumenci mają zyskać bardziej przejrzyste i skuteczne gwarancje, gdy podróż nie idzie zgodnie z planem.

Krótsze opóźnienie, wyższe odszkodowanie?

Propozycja Rady UE przewiduje 300 euro rekompensaty przy co najmniej czterogodzinnym opóźnieniu lub odwołaniu lotu do 3,5 tys. km. Europosłowie odpowiedzieli kontrpropozycją: odszkodowanie tej samej wysokości – a nawet do 400 euro – już po trzech godzinach zwłoki. Parlament chce też uszczegółowienia katalogu „wyjątkowych okoliczności”, w których linie mogłyby odmówić wypłaty. Dla podróżnych oznacza to mniejsze pole do dowolnej interpretacji i szybszą ścieżkę dochodzenia roszczeń.

– Pracujemy nad rozporządzeniem dotyczącym prawa pasażerów linii lotniczych i nad uproszczeniem przepisów dotyczących całego sektora. Chcemy, aby linie lotnicze, które operują spoza Unii Europejskiej, musiały spełniać te same standardy jak europejskie linie lotnicze. Chcemy także, żeby bagaż podręczny ośmiokilowy był w tanich liniach, tak jak w przypadku zwykłych przewoźników, immanentną częścią biletu – mówi  Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.

Jednolity bagaż podręczny w całej Europie

Komisja Transportu PE postuluje, by każdy pasażer mógł zabrać na pokład bez dopłat dwa przedmioty: prywatną torbę lub plecak oraz mały bagaż podręczny. Kluczowe mają być także jednolite wymiary i waga – nawet w tanich liniach. Jeśli przepisy wejdą w życie, podróżni unikną zaskakujących dopłat przy bramce i zyskają pewność co do wymogów przewoźnika.

 Standardy dotyczące wielkości bagażu podręcznego powinny być takie same we wszystkich liniach, czy to są linie regularne, czy tanie linie – ocenia Elżbieta Łukacijewska. – Myślę, że tego oczekują pasażerowie i takie sygnały płyną do naszych biur i regionów. Pasażerowie często nie rozumieją, dlaczego są takie, a nie inne wymagania. My jesteśmy tutaj dla pasażerów, a linie lotnicze odnotowują olbrzymie przychody. To nie może być tak, że koszty ponoszą wyłącznie pasażerowie, a gdy nawali linia lotnicza, to ona nie ma żadnych świadczeń dla pasażerów. Oczywiście chodzi o to, żeby szybko dolecieć, żeby była pewność dolotu, ale też ważny jest czas, bo nie każdy lata na wakacje, ludzie latają w różnych celach i opóźnienie samolotu też może mieć olbrzymie koszty dla biznesu, dla interesów, podpisywanych umów, ważnych spotkań, więc to wszystko trzeba brać pod uwagę.

Uproszczony zwrot kosztów, większa odpowiedzialność pośredników

Posłowie popierają wprowadzenie jednego, wspólnego formularza reklamacyjnego dla wszystkich linii. Nowe regulacje doprecyzowują ponadto rolę agentów sprzedających bilety: to oni mieliby odpowiadać finansowo za zwrot kosztów w imieniu przewoźnika, gdy lot zostanie odwołany lub poważnie opóźniony. Konsument nie musiałby więc ustalać, kto jest właściwy do wypłaty – zyskałby jedną, jasną ścieżkę postępowania.

Samolot nie tylko na wakacje

Europosłanka Elżbieta Łukacijewska podkreśla, że opóźnienia lotów potrafią „pociągnąć za sobą wysokie koszty biznesowe”, bo wielu pasażerów podróżuje w interesach. Jej zdaniem linie, które odnotowują dziś rekordowe przychody, powinny ponosić większą odpowiedzialność finansową, gdy zawiodą. Jednocześnie europosłowie zapowiadają, że będą blokować rozwiązania mogące nadmiernie przenieść koszty reformy na klientów.

Co dalej?

Po czerwcowym porozumieniu ministrów transportu piłka leży teraz po stronie Parlamentu, który ma dopracować własne stanowisko i przystąpić do negocjacji z Radą. Jeśli kompromis uda się osiągnąć jeszcze w tej kadencji, pasażerowie zyskają nie tylko wyższe i łatwiej egzekwowalne odszkodowania, lecz także jasne zasady dotyczące bagażu i zwrotów kosztów – od momentu zakupu biletu aż do dotarcia do miejsca docelowego.

Źródło: Newseria / opr. wł.