Informacja o wyroku sądu okręgowego w Warszawie spadła na branżę contact center jak grom z jasnego nieba (Sąd Okręgowy dla Warszawa-Praga Południe w Warszawie, sygn. IV Ca 1873/16). Kurz jednak opadł i do komentowania przystąpili prawnicy. Zalecają ostrożność.
Precedens, nie-precedens
Styczniowy wyrok sądu okręgowego dał precedens branży contact center zezwalając jednocześnie na telefonowanie do przypadkowych klientów w celu uzyskania zgody na kontakt telefoniczny z cele przedstawienia oferty. Ale – jak podkreślają prawnicy – sprawa dotyczy tylko jednego klienta i nie powinna mieć wpływu na wykorzystanie telemarketingu w Polsce. Przedstawiciele branży jednak widzą w tym postanowieniu sądu nadzieję, na zniesienie tak surowej interpretacji prawnej przez palestrę.
Jak powiedziała w rozmowie z portalem Prawo.pl Agnieszka Sagan-Jeżowska, radca prawny i inspektor ochrony danych osobowych w Bisnode - Z pewnością orzeczenie sądu warszawskiego jest zaskakujące, jeśli chodzi o nasz porządek prawny - jest pewnym odejściem od obecnego sposobu podchodzenia do marketingu bezpośredniego.
Stara sprawa na większą skalę
Odmienny wyrok w dość podobnej sprawie zapadł w 2016 roku (Sąd Najwyższy, sygn. III SZP 7/15) w sprawie T-Mobile S.A. Sąd wskazał wówczas, że z art. 172 ust. 1 prawa telekomunikacyjnego wynika bezwzględny zakaz używania automatycznych systemów wywołujących dla celów marketingu bezpośredniego. W tej sprawie chodziło o 5 mln zł kary nałożonej przez UKE na operatora telekomunikacyjnego w związku z wykonaniem połączeń do 95 osób bez uprzedniej zgody na telemarketing.
W styczniowym wyroku nie udostępniono uzasadnień sądów obu instancji, dlatego też nie są znane dokładne motywy wyroku, który zapadł. Ale… jak niemal w każdej sytuacji, tak i tutaj, wyrok sądu dał nam w miarę pewny pogląd na to, że telefonować można, ale nie w celu marketingowym. Tylko, że trudno jest uzasadnić koszt wykonania telefonu w celu, który nie przynosi firmie przychodu.
I tutaj pojawia się kolejne światło w tunelu. Otóż artykuł 172 prawa telekomunikacyjnego zabrania wykonywania telefonów w celach marketingowych. Aby wykonać takie połączenie musimy mieć zgodę klienta. Jeśli zgodę uzyskamy podczas rozmowy, to korzystanie z urządzenia, w czasie którego zyskano dopiero zgodę, nie może nastąpić w celu marketingowym. Może jednak nastąpić w kolejnym połączeniu, gdy taka zgoda została wcześniej uzyskana. Mamy wówczas zasadę dwóch rozmów.
Jak takie rozmowy mogłyby więc wyglądać?
Rozmowa I:
- Dzień Dobry, nazywam się Jan Nowak, dzwonię z firmy XYZ. Czy zgadza się Pan na przedstawienie naszej oferty?
- Tak.
- Dziękuję. W takim razie skontaktuję się z Panem za X minut i ją przedstawię.
Rozmowa II:
- Dzień Dobry, nazywam się Jan Nowak… (itp.).
Informacja o wyroku obiegła media w zastraszająco szybkim tempie. Pierwszy o wyroku napisał w swoim blogu Dominik Jędrzejko. Kilka dni później temat poruszyliśmy my na naszych łamach. Następnego dnia informacja obiegła wszystkie główne redakcje biznesowe.



