W Polsce jest ponad 5 mln. dzieci w wieku od 3-16 lat*, którzy rocznie dysponują budżetem w wysokości ponad 5 mld. złotych**, czyli 1/4 kwoty potrzebnej na sfinansowanie jednego roku funkcjonowania programu 500+. Stan posiadania dzieci nie jest jednak wprost proporcjonalny do ich wiedzy na temat wartości pieniądza.

Money, money, money

Pieniądze, które mają do dyspozycji młodzi konsumenci w Polsce, rosną w znacznie szybszym tempie niż inflacja, i o ile w wieku 3-6 lat jest to 17 zł. tygodniowo, w wieku 7-10 lat 18 złotych tygodniowo (72 zł./miesięcznie), to już w grupie 11-16 lat kwota ta wynosi średnio 28 zł. tygodniowo (116 zł./miesięcznie) - tak wynika z tegorocznych badań “Kids’ Power”, które przeprowadziła agencja IQS we współpracy z Generations, organizatorem Family Thinking Forum. - Rodzice, mimo, że deklaratywnie piętnują dążenie dzieci do niemal bezwzględnego zaspokajania potrzeb za pomocą pieniędzy, ulegają, ponieważ obawiają się o status dziecka w grupie rówieśniczej. Skoro inne dzieci maja swoje pieniądze – muszę dać i ja, aby nie odstawało od grupy – myśli wielu rodziców – podkreśla Dorota Peretiatkowicz, jedna z liderek projektu badawczego “Kids’ Power”. A dzieci to wykorzystują. Swoje „pensje” dzieci głównie przejadają, przeznaczając je na napoje, słodycze, chipsy (50%, 49% i 34%), ale też na wyjścia do McDonalda czy na pizzę (30 i 24%). Młodzi konsumenci inwestują także w swój wygląd zewnętrzny finansując z własnych pieniędzy zakup ubrań i butów (odpowiednio 30 i 20% wskazań). Na trzeciej pozycji jest kultura. Do wydatków z własnego budżetu na kino i książki przyznaje się odpowiednio 26 i 19% młodych respondentów w wieku 11-16 lat. - Mniejsze wydatki dzieci na ubrania czy książki nie oznaczają że w ich hierarchii potrzeb znajdują się one na niższej pozycji – część młodych potrzeby te realizuje za pieniądze rodziców. W połączeniu z informacjami o źródłach pochodzenia pieniędzy w dziecięcych kieszeniach mówi nam to wiele o wychowawczej roli pieniądza w rodzinie. Łatwo dostrzec różnice między modelem, gdzie dziecko otrzymuje pieniądze na wybrane przyjemności, a takim, gdzie uczone jest, że pieniądze są efektem wykonania użytecznej pracy. Nie chodzi przy tym o to, by wartościować te modele – a o to, by rozumieć, że wśród młodych ludzi powstają zróżnicowane postawy względem tego, na co trzeba zasłużyć i zapracować, a co jest rzeczą oczywistą, która im się należy. Z perspektywy biznesu, wraz ze wzrostem udziału dzieci w podejmowaniu decyzji, wzrasta potrzeba zrozumienia zarówno sposobu podejmowania decyzji w rodzinie, jak i tego, czy oferowane produkty i usługi postrzegane są w kategoriach rzeczy, które się zdobywa, takich na które trzeba nieco poczekać, czy może przedmiotów zawsze i łatwo dostępnych - komentuje Sebastian Błasiak, jeden z ekspertów rozpoczynającego się 16 listopada Family Thinking Forum i dodaje: - Przekazanie dzieciom 1:1 swoich poglądów dotyczących wartości pieniądza, oszczędności i zarządzania budżetem jest niemożliwe, tak jak niemożliwe jest to, żebyśmy na powrót wrócili do komunikacji faksem.

Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał

Choć, jak twierdzą eksperci, młodzi wciąż nie znają wartości pieniądza, to nauka oszczędności przez rodziców przynosi pierwsze rezultaty. Z badań „Kids’ Power” widać wyraźnie, że naukę oszczędzania rodzice rozpoczynają wraz z pójściem dziecka do szkoły podstawowej. Do oszczędności swoich pieniędzy z późniejszym przeznaczeniem ich na większe wydatki przyznaje się 49% dzieci - największy odsetek z nich jest w wieku wczesnoszkolnym, czyli 7-10 lat. Celem tych oszczędności są najczęściej komputer (28%), nowy smartfon czy buty (ex aequo po 27%). - Warto podkreślić, że nie mniej ważne od tego, na co oszczędzają dzieci, jest to dlaczego to robią. Każda z topowych kategorii służy dzieciom budowaniu pozycji w grupie lub dostosowywaniu się do niej – potrzeby przynależności i statusu pozostają niezmienne, zmianie uległy tylko sposoby na ich realizację - komentuje Sebastian Błasiak, organizator Family Thinking Forum, które już 16 listopada odbędzie się w Warszawie. - Z badania wynika również, że im starsze dzieci, tym odsetek otrzymujących kieszonkowe od rodziców jest wyższy. Spada jednak odsetek młodzieży, która dostaje pieniądze w zależności od swoich potrzeb. Rodzice traktują bowiem kieszonkowe jako rodzaj edukacji finansowej – uczą w ten sposób dzieci rozsądnie gospodarować swoim budżetem – komentuje Katarzyna Krzywicka-Zdunek, liderka projektu „Kids’ Power” z IQS.

Pokolenie czasów dobrobytu

Jakimi konsumentami będą dzieci wychowywane w czasach dobrobytu? To wymagający egocentrycy, przyzwyczajeni do przyjemnego spędzania czasu. Z pewnością jest to także pokolenie najbardziej konsumpcyjne, których pozycja finansowa i społeczna zależeć będzie od tego, co udało się osiągnąć ich rodzicom. - Dzieci już są konsumentami. Same kupują i, co więcej, mają coraz większy wpływ na decyzje zakupowe w rodzinach. Są świadome istnienia marek i tego, co się za nimi kryje, ale coraz mniej ufają reklamom i poszukują wiarygodnych źródeł informacji. Te zachowania będą się pogłębiać w ich dorosłym życiu. To nie lada wyzwanie dla marketerów, którzy muszą się solidnie przygotować do komunikacji z pokoleniem, które już za chwilę może decydować o „być albo nie być” wielu marek - to wyzwanie, jakie stawiamy sobie także podczas Family Thinking Forum. * Liczba dzieci w Polsce na podstawie raportu GUS „Dzieci w Polsce w 2014 roku” z czerwca 2015 r. ** Liczba dzieci w Polsce w wieku 3-16 lat przemnożona przez średnią roczną wysokość pieniędzy, którymi dysponują dzieci w Polsce w wieku 3-16 lat na podstawie badań „Kids’ Power 2016” IQS.