Holenderski bank ABN Amro ogłosił jeden z najbardziej radykalnych planów restrukturyzacji w swojej historii. Do 2028 roku pracę straci 5200 osób, czyli co piąty pracownik. Powód? Nowa strategia stawiająca na sztuczną inteligencję oraz wycofanie się z mniej rentownych obszarów działalności. Inwestorzy reagują euforią, związki zawodowe – przerażeniem.
Marguerite Bérard, która objęła stery w ABN Amro na początku 2025 roku, nie kazała długo czekać na swoje “rządy twardej ręki”. We wtorek ogłosiła plan, który ma przekształcić holenderską instytucję w cyfrową fortecę, ale kosztem tysięcy miejsc pracy. Bank planuje zredukować zatrudnienie o 5200 etatów w ciągu najbliższych trzech lat.
Algorytm zamiast analityka
Głównym motorem zmian jest przyspieszona automatyzacja. – AI pozwala nam uczynić procesy mądrzejszymi, szybszymi i bezpieczniejszymi – argumentuje Marguerite Bérard. W praktyce oznacza to, że sztuczna inteligencja przejmie zadania, które do tej pory angażowały tysiące ludzi: od prostych interakcji z klientem w contact center[1], po skomplikowane procesy kontrolne.
Szczególnie dotkliwe cięcia (sięgające 35% personelu działu) dotkną zespołów zajmujących się:
- Obsługą klienta: chatboty i voiceboty nowej generacji mają zastąpić konsultantów przy rutynowych zapytaniach.
- Monitorowaniem ryzyka (AML): działy walczące z praniem brudnych pieniędzy, które w ostatnich latach masowo zatrudniały ludzi (by uniknąć kar od regulatorów), teraz mają zostać zdominowane przez zaawansowane modele predykcyjne AI.
Alfam idzie pod młotek, akcje w górę
Jak wynika z dodatkowych informacji rynkowych, redukcja etatów to nie tylko zwolnienia, ale i pozbywanie się aktywów. ABN Amro poinformowało o sprzedaży swojej spółki zależnej Alfam (zajmującej się kredytami konsumenckimi) do konkurencyjnego Rabobanku. To strategiczny ruch, który ma poprawić wskaźniki kapitałowe banku i pozwolić mu skupić się na bardziej dochodowej bankowości prywatnej (Private Banking), gdzie ABN chce być w czołowej piątce w Europie.
Plan Bérard, choć bolesny dla pracowników, zachwycił giełdę.
Inwestorzy z entuzjazmem przyjęli zapowiedź poprawy rentowności (ROE ma wzrosnąć do 12 proc., a wskaźnik kosztów do dochodów spaść do 55 proc.). We wtorek akcje ABN Amro były liderem wzrostów na indeksie AEX, zyskując ponad 6,5 proc.
Związkowa “fala uderzeniowa”
Podczas gdy parkiet świętuje, w centrali banku nastroje są fatalne. Przedstawiciele związków zawodowych nie kryją oburzenia, określając plany zarządu mianem “fali uderzeniowej” i “szoku”.
Krytycy wskazują, że opieranie przyszłości banku na tezie, iż “AI załatwi sprawę”, jest ryzykowne. – To myślenie życzeniowe. Najpierw zwalniają ludzi, a potem liczą, że technologia magicznie wypełni lukę – komentują przedstawiciele pracowników, cytowani przez holenderskie media branżowe. Obawy budzi fakt, czy automatyzacja faktycznie poradzi sobie z niuansami przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, za których naruszenie banki płacą gigantyczne kary.
Krajobraz po bitwie
Redukcja dotknie nie tylko szeregowych pracowników. Bank już wcześniej drastycznie ograniczył liczbę zewnętrznych konsultantów (z 4100 do znacznie mniejszej liczby), a teraz tnie “żywą tkankę” organizacji. Mimo zapewnień o programach przekwalifikowania (reskilling) na stanowiska oparte o dane, jasne jest, że dla tysięcy specjalistów od tradycyjnej bankowości w nowym ABN Amro miejsca nie będzie.
Z docelowym poziomem zatrudnienia 22 300 osób w 2028 roku, ABN Amro staje się symbolem nowej ery w bankowości: mniejszej, bardziej cyfrowej i… znacznie mniej ludzkiej.